Logo

Fot. Maciej Kronenberg

O mnie

Na początku były studia etnologiczne – czas spotkania z pracami Arnolda van Gennepa czy Victora Turnera, którzy pomogli mi zrozumieć, czym są obrzędy przejścia i jakie mają znaczenie dla jednostki i całej wspólnoty.

Potem zaczęła się przygoda na Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej, gdzie odkryłam lalki-motanki oraz magiczne hafty-opowieści i zrozumiałam, że działania rękodzielnicze mogą być sposobem na spotkanie z samą sobą, swoimi głębokimi potrzebami i marzeniami.

W międzyczasie, razem z Order of Bards Ovates and Druids uczyłam się, jak korzystać z tradycyjnych wierzeń i przekazów oraz dostosowywać je do osób żyjących tu i teraz.

Kiedy na prośbę znajomych miałam przyjemność poprowadzić ceremonię powitania dziecka w świecie, a potem prowadziłam taką ceremonię dla mojego synka, poczułam, że chcę pomagać innym w doświadczeniu tego ogromu miłości oraz odrobiny magii, które towarzyszyły tamtym wydarzeniom.

W międzyczasie były warsztaty motanek i prowadzone razem z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot warsztaty Zgromadzenie Wszystkich Istot, w trakcie których „ja” ludzkie mogło spotkać się z „ja” rzeki, dębu, wilka czy polnej myszy.

Liczba doświadczeń rosła, a ja ciągle mówiłam, że jeszcze za wcześnie, że za mało wiem i że mam tyle innych spraw, którymi muszę się zająć. W końcu jednak stwierdziłam, że czas przestać szukać wymówek i zacząć działać z innymi i dla innych.

Dlatego jestem dziś tutaj, żeby poprowadzić dla Was i z Wami rytuały przejścia albo warsztaty przemiany.


Co mówią uczestnicy i uczestniczki rytuałów i warsztatów, które prowadziłam? Przeczytajcie:

Kiedy na świat przychodzi dziecko, potrzebne są otwarte drzwi. Te w sercach rodziców, ale też te w sercach całej wspólnoty. Monika stworzyła dla naszej córki piękną ceremonię wejścia w świat kultury i symbolicznych gestów, które ten świat tworzą.

Spotkaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi dla czteromiesięcznej Matyldy, by razem sądzić ziarno nowego życia. Każdy z gości miał możliwość zrobić dla M. motankę. Życzenia gości mogły zmaterializować się w symbolicznych skarbach, w które zostały wyposażone motanki. Mamy je wszystkie, czekają na jej 18 urodziny.

Często wspominamy ten dzień. Było to piękne doświadczenie, bardzo nam potrzebne. Dało nam przestrzeń do wspólnego radowania się. Matylda, dziś ośmioletnia, lubi nasze opowieści o tym wydarzeniu, ogląda zdjęcia no i oczywiście szuka po domu motanek.

Klaudyna i Michał

Braliśmy udział w prowadzonym przez Monikę powitaniu syna przyjaciół wśród żywych istot. Bardzo pozytywne doświadczenie, skupione na tym co ważne dla rodziny, przeprowadzone nienachalnie a jednocześnie angażujące uczestników.

Gosia i Wojtek

Pierwsze urodziny Tymona były bardzo dobrą okazją do symbolicznego powitania go w społeczności naszych bliskich i przyjaciół, ale też otaczającej nas natury. Przed tym wydarzeniem była jednak we mnie spora obawa czy cała ceremonia nie będzie czymś sztucznym i wydumanym. Czy nie będzie „na siłę” i czy wszyscy uczestnicy i uczestniczki będą się na niej czuli komfortowo.

Dzięki otwartości Moniki udało się przeprowadzić tę uroczystość w sposób łączący swobodę i radość z czymś głębszym, poważniejszym. Był piknik na łące, były życzenia spisane na wielkim arkuszu papieru, które dziś wiszą nad łóżkiem Tymona przypominając nam o tym wydarzeniu. Było też sadzenie drzew, dzięki czemu podczas spacerów mamy okazję obserwować jak rosną one razem z naszym synem.

Maciek

Decyzję dotyczącą rytuału świeckiego podjęłam w oparciu o wolę zmarłej mamy. Pani Monika stworzyła niepowtarzalną ceremonię - najpierw wewnątrz kaplicy, potem przy grobie naszej mamy. Wygłoszony przez nią tekst był świetny, pełen intymnych akcentów, opowieści o osobie, którą żegnamy, pełen wdzięku i ciepła. Żegnaliśmy osobę, którą dzięki jej słowom mogliśmy wszyscy lepiej poznać, która stała się nam wszystkim bliższa i dlatego tym bardziej pozostająca w pamięci.

Nawiązania do motywów sił natury, obiegu energii w przyrodzie były pełne wyobraźni i nadziei. Jeżeli kiedyś będę odchodzić - tak właśnie chciałabym być zapamiętana i oddana siłom natury.

Jesteśmy wdzięczni za ten dar jakim były dzięki pani Monice ostatnie chwile z mamą - zwieńczone muzyką i słowami tak dodającymi światła w sercu.

Jesteśmy ludźmi wierzącymi, a decyzja o tej formie pożegnania wynikała z motywów zupełnie innych niż chęć odwrócenia się od Boga. Bóg-Uniwersum był obecny podczas ceremonii i we wspomnieniach i we wspaniałym nawiązaniu do tego, że wszystko jest energią i wraca do swojego źródła. Bardzo dziękujemy za to, co pani Monika wyczarowała: z naszej pamięci, z letniego popołudnia ze śpiewu ptaków i pełnych ciepła słów, które pozostaną z nami.

Serdecznie pozdrawiamy w nadziei że to nie koniec nasze rodzinnej historii.

Dorota Tomaszewska-Niesyto

Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Monice za przygotowanie z nami naszej ślubnej humanistycznej ceremonii przejścia. Podeszła do nas bardzo personalnie, subtelnie dopytując i wsłuchując się w historię naszej miłości, nasze korzenie i wartości. Monika (skądinąd badaczka-etnolożka) bardzo merytorycznie i metodycznie przeprowadzała nas przez proces twórczo-przygotowawczy, dając nam jednocześnie sporo przestrzeni i zrozumienia w burzliwym dla nas okresie organizacyjnym. Ceremonia była dla nas bardzo głębokim przeżyciem, gdyż pozwoliła nam ubrać w gesty i rytuały nasze wartości, uczucia i intencje, znajdując adekwatną formę i odpowiedź na nasze duchowe potrzeby w tym ważnym momencie naszego życia.

Asia i Mikołaj

Miałam pewne obawy, bo planowaliśmy coś niespotykanego, a w uroczystości miały wziąć udział bardzo różne osoby, nie wiedziałam jak to przebiegnie i na ile goście będą otwarci na nowe doświadczenie. Uczestnicy bardzo się zaangażowali. Mówili nam, że nigdy w podobnym pożegnaniu nie brali udziału, a pomimo tego wystąpili podczas pogrzebu ze swoimi spontanicznymi wspomnieniami o Mamie.

Chciałam pożegnać moją Mamę w zgodzie z tym jaka była, co było dla Niej ważne, bardzo chciałam, żeby uroczystość była przeprowadzona przez osobę, która się w nią zaangażuje, zależało mi na tym, żeby to było prawdziwe pożegnanie a nie kilka formułek.

Pani Monika przeprowadziła ceremonię, która była bardzo głęboka i poruszająca, uwolniła emocje i pani Monika nas przez nie prowadziła. Podczas pożegnania popłynęło wiele łez ale to pomogło nam wracać do siebie z uczuciem, że energia Mamy jest z nami, teraz w inny sposób.

Ważne było dla mnie, żeby ceremonię dla mojej Mamy poprowadziła kobieta, tak podpowiedziała mi intuicja i rzeczywiście było coś niesamowitego w tym jak pani Monika w swojej delikatności, w ciemnej, stonowanej sukni i długim warkoczu prowadzi tę ceremonię spokojna i charyzmatyczna.

Na czas rytuału deszczowy dzień się rozpogodził a my zasialiśmy polne kwiaty, które teraz rosną na grobie Mamy.

Pani Monika ułożyła moje wspomnienia i to co się pojawiło w naszej rozmowie przed uroczystością w piękną opowieść, niesamowicie wzruszającą i dającą otuchę. Minęło sporo czasu, a ta opowieść nadal do mnie wraca."

Alicja

Gorąco polecamy ceremonie prowadzone przez Monikę.

Już od pierwszych, zapoznawczych spotkań czuliśmy się w 100% zaopiekowani i wiedzieliśmy, że jesteśmy w dobrych rękach.

Monika podczas spotkań i pomiędzy nimi zawsze słuchała naszych uwag, proponowała wiele rzeczy tak, żebyśmy mogli sami wybrać, co oddaje nasz charakter i co chcielibyśmy mieć na naszej ceremonii.

Dodatkowo, ciągle była z nami w kontakcie i – co było ważne zwłaszcza w przedślubnym wirze przygotowań, przypominała nam o wielu kwestiach związanych z ceremonią, które po prostu wylatywały nam z głowy.

Sama ceremonia była przepiękna, dokładnie taka jaką sobie wyobrażaliśmy!

Wielu z naszych gości było pierwszy raz na ceremonii humanistycznej – niektórzy byli sceptyczni ze względu na brak ślubu kościelnego, a mimo to po ceremonii słyszeliśmy same miłe słowa – chwalili cały nastrój ceremonii, przemówienia i fakt, że była bardzo spersonalizowana.

Maja i Igor